Zazwyczaj obserwuję wypływ nowych mediów na biznes i marketing. W ostatnich dniach skupiłem się jednak na tym jak nowe media zmieniają społeczeństwa i politykę.
Co miało na mnie szczególny wpływ:
1.
Zajścia po wyborach w Iranie. Śledziłem je niemal na bieżąco
TUTAJ. Dobitnie pokazały słabość mediów tradycyjnych wobec siły głosu zwykłych, zaangażowanych ludzi wyposażonych w dostęp do nowych mediów. W tym przypadku – Twittera. To osoby, które były na miejscu zdarzeń i posiadały komórki stały się w tych dniach źródłem informacji na temat tego co się dzieje na ulicach Teheranu.

W szczególności zapadła mi w pamięci relacja Pawła z wizyty w hiszpańskiej Estramadurze z ekspedycją podlaskich samorządowców. Estramadura postawiła na coś więcej niż tylko informatyzację społeczeństwa – od ponad 10 lat budują „społeczeństwo wyobraźni”. Co to oznacza? Zacznijmy od tego, że w 2000 roku rząd zapewnił 100% mieszkańców dostęp do Internetu (jeśli tego chcieli).
Co działo się później możecie przeczytać
TUTAJ.
3. Film „Us now”. Obejrzyjcie trailer:
Film zawiera świetne wypowiedzi m.in.
Clay'a Shirky. Jeśli tylko będziecie mieli trochę czasu (60 min.) obejrzyjcie w całości:
Myślę o tym, jak technologia umożliwia ludziom wspólne angażowanie się i wywieranie coraz większego wpływu. Jak dużą siłą dysponują społeczeństa (może raczej połączone nowymi mediami jednoski?), a jak relatywnie maleje siła władzy?
Zastanawiam się jak zmieni to demokrację jaką znamy w Zachodnim świecie? Obecnie aktywnie uczestniczymy w niej idąc do urny raz na jakiś czas. W przerwie między wyborami, oglądając i słuchając (bez konwersacji) wybranych polityków w TV, radiu i prasie. Oni nadają, my odbieramy. Czy nowe media zaktywizują ludzi dając im do dyspozycji realne narzędzia wpływu?
Czy będziemy rozmawiać z naszymi politykami przy porannej kawie via Twitter?
Czy uda się wprowadzić model „od konwersacji (otwartej) do legislacji”?
Czy taka demokracja uczestnictwa będzie doskonalsza?